RSS
poniedziałek, 06 września 2010
gospodarczo-politycznie

Walczę z biglem. Niby wszystko ładnie, pięknie a gdy tylko chce zrobić przymiarkę uszytej torebki do zapięcia, śliska poszewka wymyka się spod kontroli. Zostawię to na dziś „jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy” jak to się mawia.

Szperałam dziś na allegro aby zapoznać się z zasadami sprzedaż albowiem nigdy tego nie robiłamJ. Trochę mnie martwi ten kryzys, który dotknął miłośniczki toreb z biglem ja zawsze chciałam mieć taką odkąd, jako dziecko, dostałam od babci mała portmonetkę w motylki, wyszywaną koralikami. Mam ją do dziś choć pieniądze się w niej nie trzymają (tak najłatwiej zrzucić winę na rzecz). Dla Waszej informacji, ja po prostu napędzam gospodarkę. W końcu  im więcej społeczeństwo wydaje tym gospodarka bardziej się rozwija a my więcej zarabiamy. No jak na razie ta teoria się nie sprawdza. Zupełnie jak ta, która mówi, że wzrost VAT zmniejszy koszt żywności (hehe nie pamiętam kto to ostatnio powiedział w świecie polityki).

 

Jutro rano jadę na uczelnie załatwić papierki niezbędne do wyrobienia „książki praktyk” w Okręgowej Izbie Inżynierów Budownictwa. Czas najwyższy zacząć czegoś szukać aby nabrać doświadczenia.

niedziela, 05 września 2010
bigle

Trochę bardziej elegancko. Ostatnio zajęłam się torbami z zapięciem typu bigiel. Na ten moment mam dwie. Nadal poszukuje materiału, który będzie odpowiedni dla mnie. To wielki problem bo sklepy z tkaninami mają zdecydowanie ubogi wybór. Owszem są materiały dobrej jakości jednak brak ciekawych wzorów. Czegoś zaskakującego. Panują niezmiennie łączki i wzory na garsonki. Tkaniny ‘zasłonowe’ też są mało oryginalne. Może wełna?:)

 

Torebka dla Karoliny

Szerokość: 12-15cm

Wysokość:  16cm

Długość łańcuszka 65cm

Podszewka w kolorze różowym.

torebka z biglem

Nie, nie wycinałam ręcznie tych otworków!

torebka z biglem

torebka z biglem

I jeszcze jedna. Ręcznie robione róże, kwiecista podszewka. Zapięcie ma 20cm szerokości wiec mieści się coś więcej niż zapalniczka i paczka gum do żuciaJ:) Tą w najbliższych dniach wystawie na Allegro jeżeli ktoś będzie chętny.

torebka z biglem

torebka z biglem

torebka z biglem

Co więcej…

zatarłam Panu tylnie światło. Bywa i tak, dobrze, że jest ubezpieczenie bo to światło kosztowało by mnie wiele wyjść do kina. Zdecydowanie to nie był jeden z tych dobrych dni kiedy wszystko idzie gładko.

18:45, oh.banty
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 lipca 2010
kulinarnie

Ostatnio często chodzę niepocieszona z różnych powodów a na stresy i złość pomagają mi wypieki. Kiedy po całym dniu wracam do domu obwieszona torbami pełnymi notatek, termosów po herbacie i okruchów po kanapce zjedzonej w pośpiechu i kiedy ludzie mnie załamują tudzież zawodzą, włączając piekarnik wiem, że to nie może nie wyjść. Mam pewność, że w tej kwestii sama siebie nie zawiodę. Łączę mąkę, jajka, mleko, czekoladę i wiem, że powstanie coś pysznego.

Kilka dni temu zrobiłam dla współlokatorów orzeszki (ciasteczka dla niewtajemniczonych) a dziś muffiny z kawałkami snicersa. Piekę je dla chłopaka, siostry, znajomych (nie ukrywam, że sama lubię podjeść),ale to nie o to chodzi. Lubię kiedy bliskim mi ludziom smakuje to co zrobię, jak z aprobatom kiwają głowami i proszą o kolejną porcję. W takich chwilach czuje, że nie zawodzę, że jestem w czymś dobra, że nie jest to tylko na 3 +.  Czuję się dobrze...do momentu aż trzeba pozmywać...

pozdrawiam wszystkich łasuchów.

niedziela, 04 lipca 2010
początek lata

Nareszcie kolejny semestr moich studiów został zakończony i mam czas na pracę twórczą. Jestem szczególnie zadowolona z faktu, że nię będę musiała pojawiać się na uczelni we wrześniu, zwłaszcza, że od jutra czekają mnie odwierty i badania próbek gruntu z racji letnich praktyk.

Ta torebka została uszyta dla koleżanki z roku.

Wymiary:

szerokość: 27cm

wysokość 35cm

długość ucha: 60cm

Torebka zapinana jest na zamek ekspresowy. W środku biała podszewka z kieszonką na drobiazgi. Dodatkowo na wierzchu naszyłam małą niebieską kieszonkę. Jest to raczej element dekoracyjny niż funkcjonalny, ale bilet autobusowy się zmieści:).

 

 

Jeżeli i Wy chcielibyście mieć taką torbę, z miłą chęcią wykonam ją dla Was.

oh.banty@gmail.com

środa, 28 kwietnia 2010
letnie kwiaty

Dziś chcę Wam się pochwalić moją nową pracą. Torebka powstała dla mojej młodszej siostry na urodziny...prezent stanowczo spóźniony.

Wierzchnia część jak i podszewka ma motywy kwiatowe, zatem zdecydowanie będzie pasowac do letniej sukienki. Wykonanie takiej torby zajmuje nie więcej niż godzinę razem z wykrojem, za którym nie przepadam.

mała mili1

mała mili2

mała mili3

niedziela, 25 kwietnia 2010
nie-dzielne szycie

Dziś zmotywowałam się by zaprezentować Wam moją pracę sprzed paru miesięcy. To moje pierwsze torebki. Jestem z nich zadowolona, zwłaszcza że sama nauczyłam się szyć na maszynie. Jeżeli znajdą się na nich chętni to z pewnością je oddam za niewielką opłatą:)

Pikowana torba na ramię zamykana na guzik. Mała kieszonka w środku.

Wymiary:

szerokość: 35cm

wysokość: 45cm

Pikowana torba na ramię

Pikowana torba na ramię

Mała pikowana torebka do letniej sukienki (kwiaciasty len). Zapięcie na napę.

szerokość: 20cm

wysokość: 12cm

kwiaciasta torebka

kwiaciasta torebka

Ostatnia torebka jest pikowana w serduszkowy motyw. Zapinana na napę z kwiatową podszewką. Mała kieszonka w środku.

szerokość na dole: 16cm

szerokość przy zapieciu: 24cm

wysokość: 25cm

torebka w serca

torebka w serca

 

poniedziałek, 01 marca 2010
nostalgicznie

Wreszcie przyszedł  długo wyczekiwany czas odpoczynku, początek kolejnego semestru, na który trzeba było sobie ciężko zapracowań. Pracowałam. Kiedy to już zachłyśnięta tą swobodą wyspałam się i nadrobiłam zaległości kulturalne  z przykrością stwierdziłam, że nie mam co ze sobą zrobić. Mieszkam na końcu świata, zaraz za Łodzią gdzie linia numer 11 kończy swoją trasę. Smutno i szaro. Nie sądziłam, że będę zmuszona kiedykolwiek tu wrócić…a jednak. W takie dni jak dziś, kiedy nie ma do kogo się odezwać, stwierdzam, że przez to zapracowanie coś mi ucieka. Jeszcze rok temu mieszkało mi się dobrze ze współlokatorem (którego z tego miejsca pozdrawiam)a potem dołączyła do nas jeszcze jedna  przemiła osóbka. Co więcej dobre kumpelki były rzut beretem. Nic prostszego po dniu na uczelni spotkać się z nimi, napić wina i leżeć na akademikowych łóżkach chichocząc z rzeczy małoistotnych.

Coraz bardziej przekonuje się o tym, że jakbym bardzo nie lubiła spokoju i prywatności to jestem zwierzęciem stadnym.  Tylko stado gdzieś mi się zapodziało…

Owszem powtarzam sobie priorytety, mówię, że to dla mojego dobra, ten  cały znój, ale prawda jest taka, że każdemu  jest potrzebne towarzystwo, ktoś kogo można nawiedzić, pogadać, osoba tudzież osoby, bliskie którym z konfidencją można opowiedzieć o sprawach wielkiej i małej wagi.

Nasze drogi trochę się rozeszły, przynajmniej ja mam takie wrażenie …

Jadę na basen bo  trzeba zadbać o kondycje, może mi to samopoczucie poprawi a potem…potem do Was zadzwonię, więc bądźcie czujne, zwarte i gotowe.

16:09, oh.banty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 lutego 2010
kobieca rutyna

Mężczyźni z gruntu rzeczy są piękni.

Wystarczy ze pachną mydłem, ogolą się i wyciągną z szafy wyprasowaną koszulę. Idealny mężczyzna do tego ma zadbane dłonie i czyste buty. A kobiety?

...

Z kobietami jest całkiem inaczej.

Aby kobieta była piękna a przynajmniej uznawana za zadbaną musi poświecić sobie o wiele więcej uwagi. Nierzadko należy zaangażować w tą działalność sztab innych kobiet.

Bo to nieustanna walka i ciężka praca...zmywanie, ścieranie, oczyszczanie, tonizowanie, pilingowanie, wcieranie, wklepywanie, wsmarowywanie, depilowanie, skubanie, malowanie, utrwalanie, odżywianie (szeroko pojęte), piłowanie, obcinanie, skracanie, wyrównywanie, podcinanie, farbowanie, matowanie, nakładanie, tuszowanie, szminkowanie....to od rana a wieczorem po całym dniu pracy kontynuujemy...zmywanie, ścieranie, oczyszczanie, tonizowanie... Nasze szafki i koszmetyczki wypełnione są kosmetykami i kremami...kolejnymi  i kolejnymi. W końcu nie zaszkodzi spróbować a może zadziała i coś się zmieni na lepsze. Oczywiście niech nikt z Was nie myśli, że wierzymy we wszystko co piszą na opakowaniach. Od samego kremu wyszczuplajacego mój tyłek nie zmniejszy się nagle do rozmiaru 36,nie ma co się łudzić. To raczej kwestia nastawienia. Wklepuje...wcieram...czy ja by tego nie nazwać, kremik, olejek tudzież inna papkę bo jest to pierwszy krok w kierunku samodoskonalenia (niektórzy poprzestają na tym, inni idą dalej i łączą kremik z mniej lub bardziej przyjemną aktywnością) jak również poprawy nastroju. Mówie sobie 'Wreszcie masz dla mnie czas dziewczyno, patrz jak ja (my) wyglądamy i dzień też był do niczego...'

Może być to niezrozumiałe dla większości panów, ale kiedy oni w zaciszach garażów lub poddaszy w najlepsze majsterkują, skręcają, szlifują, mierzą, wypełniają, równają bo to ich uspokaja, relaksuje, bo mają takie hooby lub poprostu chcą ukryć się przed czujnymi oczyma kobiet, my wreszcie odnajdujemy te 30 min dla siebie rzucamy dokumenty, obliczenia, plany, jak zarówn gary, odkurzacze i kwiatki (te lepiej postawić niż rzucać,ktoś to potem będzie musiał sprzątać) i zajmujemy się wklepywaniem kremu w pośladki, które od dawna wymagały naszej uwagi. Nie twierdze, że jest to nasz sposób na spędzanie każdej wolnej chwili, ale ktoś do cholery musi to robić!:)

1 , 2