RSS
poniedziałek, 01 listopada 2010
Przeprowadzka

Od dziś zapraszam na moją nową stronę


www.ohbanty.blogspot.com


do zobaczenia!

 

niedziela, 31 października 2010
Kurs na szycie

Chciałabym umieć szyć… tak profesjonalnie. Niestety nigdzie w mojej okolicy nie ma kursów szycia. Nic! A mieszkam w okolicy, która słynęła z przemysłu włókienniczego. Byłabym szczęśliwsza posiadając większą wiedzę i praktykę w tej dziedzinie.

 

Poniżej gęś z zapożyczonego wzoru Lucy Goosey. Zdjęcie nie oddaje kolorystyki bo mam pomarańczowe ściany. Ptak dziś powędrował do synka mojej kuzynki.

maskotka

poniedziałek, 11 października 2010
Sałatka Merlin M.

Wow, wow, łeiiiiiii, (kręcę piruety na kuchennych płytkach)…tak tak tak! To cudowne! Wspaniałe! Niezapomniane!

Dla wyjaśnienia:

Dziś o godzinie 13.56 odkryłam nowy przepis na sałatkę. Słowo odkryłam jednak jest tu nie na miejscu (skoro odkrywam to znaczy coś już istnieje) a ja wynalazłam!

 

Skoro już wiecie co się stało teraz mogę spokojnie zrelacjonować co i jak.

O godzinie 13.20 udałam się do kuchni aby przyrządzić obiad, na który nie miałam pomysłu (darujcie sobie dowcipy o ‘pomyśle na’J). Trzymając przy uchu słuchawkę i wysłuchując biznesowych relacji szperałam po szafkach w poszukiwania natchnienia. Nigdzie go nie było, ani w szafce z przyprawami, ani z suchymi produktami, nie wspominając o lodówce, która choć zawsze pełna po brzegi to ciągle niepotrafiąca mnie usatysfakcjonować swoją zawartością.

Już sobie myślę, że będę musiała zjeść wczorajsze pozostałości z obiadu kiedy znalazłam soczewicę z której ukręciłam kotlety ( nie jestem wegetarianką, dla jasności, kawał soczystego mięsa to jest to, ale czasem dobrze zjeść coś innego). Darujmy sobie jednak te kotlety! Bo z lodówki wyciągnęłam zapomnianą pekińską, ser feta i puszkę ananasów  w soku. Poniżej podaję dokładny przepis abyście i Wy drodzy internauci (którzy tak rzadko odwiedzacie mojego bloga… bo niby po co?) mogli kręcić piruety w kuchni na czym tylko będzie się Wam podobać. Nie zwlekając ani linijki dłużej podaje przepis:

1)      Główka kapusty pekińskiej (lub dla bogaczy mieszanka sałat)

2)      Puszka ananasa

3)      Opakowanie sera feta

4)      Rzodkiewka

5)      Pestki dyni

6)      Łyżeczka oleju

7)      Sól

8)      Sok z ananasa

Do wielkiej miski wrzucamy pokrojoną sałatę, pietruszkę, ananasa i fatę (ilość składników według upodobań). Prażymy pestki dyni na patelni. Może być na oleju, ale nie jest to w ogóle wymagane bo w końcu pestki zawierają w sobie tłuszcze. Wsypujemy do miski nim się nam spalą na patelni. Polewamy olejem (ja dodałam oleju z truflami, ale może być każdy inny), posypujemy szczyptą soli i polewamy 2 łyżkami soku z ananasa. Mieszamy i jemy. Czas wykonania: jedno mrugnięcie oka.

 

Skończyłam malować obraz dla znajomych. W rzeczywistości wygląda znacznie lepiej.

obraz olejny

sobota, 09 października 2010
P.S. I made this...

Mam dużo wolnego czasu… DUŻO…  Z tego nadmiaru czasu i braku ludzi, którzy mieliby ochotę się ze mną widzieć, w weekend, uszyłam torbę na laptopa. Z tego miejsca dziękuje wszystkim, którzy nie mieli dla mnie wolnej chwili, bo dzięki Wam mogłam działać kreatywnie.

Co do torby… Nie znoszę wszywać zamków! Ciągle coś nie tak a myśl o tym, że coś nie jest tak jak sobie zaplanowałam doprowadza mnie do szału. Wiem, że popełnionego błędu niewprawne oko nie zauważy, ale ja wiem, że on tam jest.

ręcznie robiona torba na laptopa

Torba wykonana z grubej bawełny, podszewka pikowana i usztywniona ociepliną do kurtek. Wzór zaprojektowała Cilla Ramnek i będzie pasować młodej panience jak i męskiej części populacji, którą z tego miejsca pozdrawiam:)

ręcznie robiona torba na laptopa

Torba może być stosowana jako pokrowiec do laptopa 15' lub jako zwykła listonoszówka.

ręcznie robiona torba na laptopa

Wszyłam 2 kieszenie dla ułatwienia poszukiwań. Są naprawde głębokie i dużo drobiazgów można w nich upchać.

ręcznie robiona torba na laptopa

A tu nieszczęsny zamek, który tak bardzo popsuł mi nastrój. Czemu rzeczy martwe tak skutecznie potrafią zirytować kobietę?

Ostatnie dni uświadomiły mi, że nie ma co się za bardzo starać bo nie należę do grupy ludzi, którym za uczciwą pracę spada z nieba uczciwa zapłata. Po semestrze zapiepszania, konsultacji i dokonania wszelkich starań aby wyrobić się ze wszystkim i mieć wolny wrzesień nie mam nic… (wiem co powiesz, „przecież miałaś wolny wrzesień)… co mi po nim kiedy cały czas liczyłam na stypendium naukowe. Moje pierwsze, to jak czerwony pasek w podstawówce, którego nigdy nie miałam, tylko lepszy bo mogę kupić za niego bilet do kina. W czwartek obeszłam się smakiem jak wiele innych osób a te które dostały stypendium były również załamane (180zł za średnią 4,68 na budownictwie?!) A w d..e z tym (dzieci zamknąć oczy na te słowa), jakie to ma znaczenie w obliczu wszechświata?

 

A!!! Jeszcze coś, za te pieniądze, których nie dostałam kupiłam książkę z biedronki:) „Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert. Zapowiada się ciekawie.

sobota, 02 października 2010
Nowy początek

Dziś zrobiłam zakupy papiernicze niezbędne na najbliższy semestr. Lubicie nowe zeszyty, notatniki kalendarze? Ja bardzo. Pamiętam jak mama zabierałam mnie z młodszą siostrą na takie zakupy przed rozpoczęciem kolejnego roku podstawówki. To była dopiero ekscytująca wyprawa! Wszystko było nowiutkie i pachnące świeżym drukiem. Nie mówiąc już o kwadratowym tornistrze do którego potem pchałam masę gratów. Te wszystkie nienapoczęte rzeczy dawały wrażenie nowego początku. Można było przekreślić to co za nami i powiedzieć sobie "w tym roku będę pilną uczennicą"...do dziś to sobie powtarzam i wierzę w tą deklaracje pierwszy tydzień:) potem jest już "normalnie".

Dzisiejsze zakupy natchnęły mnie do uruchomienia maszyny. Tym to sposobem mam nowy piórnik (właściwie pierwszy na studiach, które i tak dawno już powinnam skończyć).

patchworkowy piórnik z granatowej bawełny

patchworkowy piórnik z granatowej bawełny

czwartek, 23 września 2010
Pchli targ

Bywacie na pchlich targach? Ja wybrałam się dzisiaj na rynek staroci w moim mieście. W czwartki większość placu zastawiona jest gratami. Od kubków, miseczek, dzbanuszków z gliny, przez stare ubrania, meble, płyty, po rowery, meble a nawet skutery.  W tym wielkim miszmaszu sprzętów i ludzi można za przysłowiowego „piątaka” kupić coś przydatnego. Ja wykopałam kołnierz z lisa. Piękny kolor. Mój pies też go polubił i latał za kawałkiem skóry jak opętany (instynkt łowcy). Z tego liskowego kołnierza powstanie zapewnie torebka… mała, bo nie jest go dużo...

Tylko  nie zamierzajcie się na mnie z puszkami ze sprejem Drodzy ekolodzy! To recykling, szkoda żeby taka skórka „poszła na marnację” jak to moja babcia mawiała.

 

A to nowy wytwór moich rąk. Powstał wczoraj w nocy i czeka na nowego właściciela. Możecie go znaleźć na allegro. http://allegro.pl/wyjatkowy-pan-krolik-i1244671389.html

rękodzieło artystyczne pluszak

 

rękodzieło artystyczne pluszak

rękodzieło artystyczne pluszak

środa, 22 września 2010
Pan królik

Czy i Wam zdarza się, że strasznie się nudzicie i byście chcieli porobić coś super ekstra zajmującego, ale… ale Wam się nie chce?

Nie znoszę tego stanu zawieszenia. Tłumaczę sobie, że to rodzaj tęsknoty za czymś bliżej  nieokreślonym. Bo przecież inteligentni ludzie się nie nudzą a za takiego chciałabym uchodzić. Przedwczoraj odkurzyłam stare farby olejne i zakupiłam nowe, ale jakoś nie mogę się zabrać za kończenie obrazu porzuconego przed pięciu laty. Mój pokój jest ciemny i ponury, nie sprzyja pracy twórczej, ale przecież to kolejna z moich wymówek.

Książki… czytacie? Ja czytam zazwyczaj podręczniki tudzież poradniki budowlane. Polecam! Co prawda akcja rozwija się powoli, ale dzięki temu można się lepiej „wgryźć”. Czeka mnie zakup kilku niezbędników i niestety koszt wyniesie coś koło 300zł. I dziwić się studentom, że kserują kiedy w bibliotece dostępne są dwa egzemplarze na 120 osób.

 

Z chaosu wyłonił się Pan Królik, który powstał z szablonu zamieszczonego na stronie Marthy Stewar. Na zdjęciu córka sąsiadów, która jest obecnie właścicielką owego zwierzaka. Królik uszyty z szarej wełny.

rękodzieło artystyczne pluszak

 

rękodzieło artystyczne pluszak

 

 

rękodzieło artystyczne pluszak

czwartek, 16 września 2010
Truskawkowe pole

Witam, moi drodzy Blogowicze. Pomimo, że pogoda nie sprzyjała tego lata owocom, to truskawki nadal są dostępne. Dziś wszystkim miłośnikom tych delikatesów proponuję Truskawkowe pole w wersji wełniano - aksamitnej.  Jest to pierwsza z torebek, która przeszła metamorfozę.

Wykonana ze sznurka

Przed metamorfozą.

Wełniana torba zapinana na bigiel z aplikacjami

Po metamorfozie.

 

Torebka jest wyjątkowo miękka i sztywna, wypełniona ociepliną (jak puchowe kurtki) i pikowana. Wełniane rączki są odczepiane. Zapięcie jest wyposażone w krótki łańcuszek, którego niestety na powyższym zdjęciu nie widać bo po prostu zapomniałam go z powrotem przyczepić. W środku mała kieszonka na drobiazgi. AAAA właśnie to są moje pierwsze aplikacje więc proszę o wyrozumiałóść. Tadam!

Podczas wykonania nie obeszło się bez katastrof i strat. Załatwiła 2 igły i kciuk. Nie obeszło się też bez awantury.

 

Pisałam już wcześniej, że wystawię torbę z różami na allegro.pl.

O to link

www.allegro.pl/recznie-wykonana-torebka-zapinana-na-bigiel-i1227961629.html

wtorek, 14 września 2010
recykling i cebula

„Ciuchland” , „ciuch”, „lumpeks”, „sklep z ekskluzywną używaną odzieżą zachodnią”… nazywajcie to jak chcecie… Wczoraj wizyta w trzech takich przybytkach zaowocowała w:

1)      2 metry kwadratowe purpurowego aksamitu za jedyne 1,0 zł Kaczink!:)

atłas zakupiony w second hand shop

2)      Elegancka staromodną torebkę zapinaną na bigiel za 5zł. W bonusie znalazłam w owym dodatku  starą rodzinną fotografię. Możecie ją zobaczyć na zdjęciu poniżej.

torebka z biglem zakupiona w second hand shop

Tyle w kwestii zakupów.

Kilka dni temu rozpoczęłam Akcję Metamorfozy i przerabiam stare na nowe. Polega ona na zakupie starej torebki, w tym także pasków, (chodzi o zebranie jak najciekawszych akcesoriów, jak zapięcia, rączki, klamerki i kawałki miękkiej skórki, które również nadają się do recyklingu) i wyciśnięciu z niej tego co jeszcze da się wycisnąć a następnie zaprojektowaniu własnej nowej. Właśnie kończę pierwszą i jutro pochwalę się efektami pracy.  Z powyżej zakupionych składników również planuję udziergać  coś nowego. Ale zanim to nastąpi czeka mnie marszczona granatowa torebka z atlasu.

Co więcej wykonałam moją pierwszą aplikację (truskawki) kierując się radami Bag lady i z tego miejsca chciałabym jej podziękować za wskazówki zamieszczone na jej blogu (http://baglady.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?483914).

Pisałam, że lubię gotować? Otóż lubię i to bardzo. Niestety moi najbliżsi często kręcią nosem i cos wyciągają na brzegi talerza twierdząc, że jest to absolutnie niejadalne ( i nie mają po 5 lat).

Bzdura! Cebula jest jadalna!:)

W każdym razie, wczoraj w chwili słabości strasznie mnie to zirytowało. Szykuje, staram się a tu taka niewdzięczność (zawsze wtedy obiecuje sobie, że więcej już  nic im nie zrobię, no ale z drugiej strony nie mogę pozwolić by czekała ich śmierć głodowa).

Dziś jednak, jestem ostoją spokoju i  w odpowiedzi na ich brak zamiłowania do cebuli, salami, mleka, pory itd. Mam taka przypowiastkę…

„Doskonałym przykładem jest moja japońska przyjaciółka X. Mimo wychowania w innej kulturze nie przeszkadza jej być cudownym przykładem wdzięku i spokojnej siły. X spotyka się z Panem Y. Są jego urodziny więc postanawia przygotować japońska ucztę. Robi zupę miso, kilka rodzajów sushi i dwa oryginalne dania główne. Okazała się też wspaniałą gospodynią przyjęcia. Jedyna ocenę jaką usłyszała od Pana Y było to że sos sojowy jest za słony. „Następnym razem kup ten sos z zieloną nakrętką, ma mniejsza zawartość sodu”. Pani X była zdumiona, ale zachowała swój spokój i odpowiedziała z uśmiechem „ Ja gotuję dla Ciebie. A jeśli Ty narzekasz to ja nie będę dla Ciebie robiła”. Od tamtej pory zbiera wyłącznie pochwały.”

Dziękuje K. za przesłanie tej pouczającej anegdotki.

sobota, 11 września 2010
...to moja broszka!

Nadmiar wolnego czasu zaowocował ozdobami do sukienki. Kwiatki wykonane są z materiału i guzików, których nigdy nie powinno zabraknąć w domu (jeżeli brakuje, urywajcie od ubrań, najlepiej  nie swoichJ… jeżeli wiecie o co mi chodzi). Wykonanie ich jest szalenie proste. Można je przykleić tudzież przyszyć do agrafki, frotki lub po prostu do patyczki. W ten sposób otrzymacie nigdy niewiędnący bukiet. Tadam!

broszka z materiału1

Takie i podobne broszki można kupić w różnego rodzaju sklepach internetowych z rękodziełem artystycznym, ale są to sprawy kosztowne (nie mam pojęcia dlaczego… hym może dlatego, że za wystawienie swojego produktu płaci się 25% jego ceny? ).broszka z materiału2

broszka z materiału3

broszka z materiału4

Pisałam już, że to wyją łatwe?

 

Krótki tutorial poniżej.

Co jest potrzebne?

Ku zaskoczeniu wszystkich…

… nożyczki

… igła i nić

… 6 kwadratów o wymiarach 9 x 9 cm

… 6 kwadratów o wymiarach 6 x 6 cm

… 1 koło o średnicy ok. 2,5cm do estetycznego wykończenia

… guzik, perełki lub inny dodatek, którym przyozdobicie swoją broszkę

… sprawne żelazko

 

No to jedziemy!

  1. Kwadrat składamy na pół i zaprasowujemy aby ułatwić sobie pracę.
  2. Powstałe rogi dociągamy do rogu prostopadłego do linii prostej jak to zostało pokazane na rys. 2.
  3. Powstaje trapez, który należy odwrócić na 2 stronę.
  4. Zaginamy rogi do środka jak na rys. 4 i powinniśmy otrzymać kształt jak na rys.5 Tu musicie dobrze trzymać bo materiał może łatwo wam się wysmyknąć z dłoni .
  5. W miejscu zaznaczonym na rys. 5 kropką zaszywamy materiał, odcinamy róg (miejsce odcięcia zostało zaznaczone przerywaną linią) i otrzymujemy płatek.   Proste? No to teraz już tylko z górki!
  6. Tak powstałe płatki zszywamy razem tak aby powstało koło z płatków.
  7. Na wierzch naszywamy ozdobę, która zasłoni nam powstałą dziurkę.
  8. Odwracamy broszkę i zakrywamy dziurkę z drugiej strony oraz widoczne szycie kołem wyciętym z materiału. Do owego koła możemy doczepić różne rodzaje zapięć. Ja wybrałam agrafkę (zwykła poczciwa agrafka) zrobiłam 2 równoległe nacięcia w kole i przełożyłam agrafkę a następnie dodatkowo ją przykleiłam. Tak przygotowane zapięcie przyklejamy do broszki i gotowe.

 

tutorial broszka

Chciałabym podziękować programistom programu Paint za umożliwienie mi wykonania powyższych rysunków przy wykorzystaniu wszystkich wyrafinowanych opcji jakie daje ten program.

 

 
1 , 2