Blog > Komentarze do wpisu
recykling i cebula

„Ciuchland” , „ciuch”, „lumpeks”, „sklep z ekskluzywną używaną odzieżą zachodnią”… nazywajcie to jak chcecie… Wczoraj wizyta w trzech takich przybytkach zaowocowała w:

1)      2 metry kwadratowe purpurowego aksamitu za jedyne 1,0 zł Kaczink!:)

atłas zakupiony w second hand shop

2)      Elegancka staromodną torebkę zapinaną na bigiel za 5zł. W bonusie znalazłam w owym dodatku  starą rodzinną fotografię. Możecie ją zobaczyć na zdjęciu poniżej.

torebka z biglem zakupiona w second hand shop

Tyle w kwestii zakupów.

Kilka dni temu rozpoczęłam Akcję Metamorfozy i przerabiam stare na nowe. Polega ona na zakupie starej torebki, w tym także pasków, (chodzi o zebranie jak najciekawszych akcesoriów, jak zapięcia, rączki, klamerki i kawałki miękkiej skórki, które również nadają się do recyklingu) i wyciśnięciu z niej tego co jeszcze da się wycisnąć a następnie zaprojektowaniu własnej nowej. Właśnie kończę pierwszą i jutro pochwalę się efektami pracy.  Z powyżej zakupionych składników również planuję udziergać  coś nowego. Ale zanim to nastąpi czeka mnie marszczona granatowa torebka z atlasu.

Co więcej wykonałam moją pierwszą aplikację (truskawki) kierując się radami Bag lady i z tego miejsca chciałabym jej podziękować za wskazówki zamieszczone na jej blogu (http://baglady.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?483914).

Pisałam, że lubię gotować? Otóż lubię i to bardzo. Niestety moi najbliżsi często kręcią nosem i cos wyciągają na brzegi talerza twierdząc, że jest to absolutnie niejadalne ( i nie mają po 5 lat).

Bzdura! Cebula jest jadalna!:)

W każdym razie, wczoraj w chwili słabości strasznie mnie to zirytowało. Szykuje, staram się a tu taka niewdzięczność (zawsze wtedy obiecuje sobie, że więcej już  nic im nie zrobię, no ale z drugiej strony nie mogę pozwolić by czekała ich śmierć głodowa).

Dziś jednak, jestem ostoją spokoju i  w odpowiedzi na ich brak zamiłowania do cebuli, salami, mleka, pory itd. Mam taka przypowiastkę…

„Doskonałym przykładem jest moja japońska przyjaciółka X. Mimo wychowania w innej kulturze nie przeszkadza jej być cudownym przykładem wdzięku i spokojnej siły. X spotyka się z Panem Y. Są jego urodziny więc postanawia przygotować japońska ucztę. Robi zupę miso, kilka rodzajów sushi i dwa oryginalne dania główne. Okazała się też wspaniałą gospodynią przyjęcia. Jedyna ocenę jaką usłyszała od Pana Y było to że sos sojowy jest za słony. „Następnym razem kup ten sos z zieloną nakrętką, ma mniejsza zawartość sodu”. Pani X była zdumiona, ale zachowała swój spokój i odpowiedziała z uśmiechem „ Ja gotuję dla Ciebie. A jeśli Ty narzekasz to ja nie będę dla Ciebie robiła”. Od tamtej pory zbiera wyłącznie pochwały.”

Dziękuje K. za przesłanie tej pouczającej anegdotki.

wtorek, 14 września 2010, oh.banty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: